Ostatnia spowiedź - Nina Reichter

Bliskość. Czym jest? Czy to jedność serca, ducha, czy umysłu? Współczucie czy współodczuwanie? Jest definiowalna słowami czy jej charakter określają tylko niemożliwe do uchwycenia emocje? Czy jej namacalność jest tak oczywista, kiedy się pojawia? A jednak, kiedy ją czujesz, nie potrzebujesz uzasadnień i potwierdzeń. Ogarnia serce, zwalniając lub przyspieszając jego rytm w odpowiednich momentach. 
 Wydawnictwo: Novae Res | Rok wydania: 2012
Ilość stron: 380
Allie Hanningan do dziś nie może uporać się ze swoim złamanym sercem po burzliwym związku z żonatym mężczyzną. Dlatego zgadza się na związek z synem przyjaciół jej rodziców chociaż jest on od niej dużo starszy i nic do niego nie czuje poza nienawiścią. Podczas podróży powrotnej ze Stanów niespodziewanie musi kilka godzin czekać na lotnisku w Czechach na samolot do Francji. Poznaje tam dziwnego, intrygującego i tajemniczego Brandina Rothfelda. Te kilka godzin spędzonych z chłopakiem okazują się najlepszym momentem w jej życiu od wielu lat. Jednak potem oboje wracają do swojego codziennego życia. Allie nie ma pojęcia, że jej nowy przyjaciel jest obiektem westchnień tysięcy kobiet w całej Europie. Do czego doprowadzą kłamstwa Brandina? Czy Allie da mu szansę?

Ostatnia spowiedź to zdecydowanie moje największe zaskoczenie tej edycji bookathonu. Pomimo tego, że jest to kolejny romans kierowany głównie do nastolatek dawno żadna książka tak mnie nie wciągnęła.

Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że autorka jest Polką. Nawet teraz do końca nie mogę w to uwierzyć, ponieważ podczas lektury byłam święcie przekonana, że czytam książkę autorstwa zagranicznej pisarki. Autorka pisze prostym, ale bardzo przyjemnym w odbiorze językiem. Nie jest on ani specjalnie udziwniony, co lubi praktykować wielu innych autorów często z marnym skutkiem, ani nie jest infantylny. Szczególnie warto to podkreślić, ponieważ książka na początku była fanfiction, a wiadomo jak pisane jest większość fanfiction.

Anton i Bobi nie próbowali nawet go zatrzymać. Przeciwnie, dziękowali Bogu. Kiedy Brandin był nie w humorze, kobieta przed okresem to był przy nim pikuś.

Bohaterowie zostali wykreowani naprawdę dobrze. Na początku bałam się Brandina po tym jak usłyszałam, że tak naprawdę jest on Billem z Tokio Hotel, lecz moje obawy minęły już na początku lektury. Jest to barwny bohater, do którego można przypisać wiele twarzy. Nie jest też jakoś specjalnie irytujący, ale też nie przywiązałam się do niego jakoś szczególnie mocno. Allie jest oczywiście kolejną denerwującą żeńską postacią ciągle zazdrosną i niezdecydowaną, ale takie już są uroki bohaterek w książkach dla młodzieży i nie przeszkadza mi to już tak bardzo jak kiedyś.

Pomimo tego, że powieść nie jest arcydziełem to bardzo wciąga. Niektóre zabiegi, których użyła autorka aby akcja książki była jeszcze ciekawsza były naprawdę dość oryginalne. Szczególnie muszę wspomnić o szokującym zakończeniu, które wbiło mnie w fotel, i po którym przez naprawdę długi czas nie mogłam się pozbierać. Zdecydowanie muszę sięgnąć po drugi tom.

Ostatnia spowiedź to zdecydowanie bardzo interesująca pozycja dla nastolatek, szukających wciągającego lecz niezbyt wymagającego romansu. Warto się nią zainteresować szczególnie gdy jest się bardzo blisko związanym z muzyką. Gorąco polecam!
Ocena:
Drugi blog Instagram LubimyCzytać Snapchat: impresjalnie
Nina

12 komentarzy :

  1. Wiele osób kocha tę powieść, a ja już od dawna obnoszę się z zamiarem przeczytania jej. Nina jest Polką? O mój Boże, pierwsze słyszę, teraz to już na pewno muszę przeczytać "Ostatnią spowiedź"! <3
    Buziaki, jak zwykle fenomenalne zdjęcia!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam ♥ Tak, moja reakcja była identyczna! Jak się dowiedziałam, Pani Nina nosi nazwisko męża, który jest obcokrajowcem dlatego jest Reichter :)

      Usuń
  2. O święta Petronelo! Bardzo podoba mi się to zdjęcie! Aż zaczęłam Cię obserwować na instagramie!
    A co do książki, mam na nią wielką ochotę, zwłaszcza po Twojej recenzji. Mam nadzieję, że dam radę przeczytać ją w te wakacje!

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na recenzję „Szeptuchy”! ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam pierwszy tom - bardzo spodobał mi się styl autorki, jej piękne metafory. Cyklu jak do tej pory nie kontynuowałam, może się jeszcze namyślę na sięgnięcie pod dwa pozostałe tomy trylogii.
    Pozdrawiam!
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :D
    Nominowałem cię do Paranormaln Book TAG, który stworzyłem wraz z Kacprem
    Mam nadzieję, że weźmiesz udział :)
    ksiazkowy-nieogarek.blogspot.com/2016/07/paranormal-book-tag-czyli-moj-pierwszy.html#more

    OdpowiedzUsuń
  5. Powieść zdecydowanie nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ahh, no i jeszcze jedno - nominowałam cię do "Mid-Year Book Freak Out TAG"! Mam nadzieję, że odpowiesz! :D
    LINK DO TAGU
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Fanfiction - fanowska fikcja, a nie funfiction - śmieszna (?) fikcja! :D
    Książka raczej nie jest dla mnie. Za romansami nie przepadam, nawet za tymi dla nastolatków, a postać Billa z Tokio Hotel... No cóż, skutecznie mnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zwrócenie uwagi, już poprawiłam! :D Przynajmniej wiem, że ktoś te wypociny czyta. :) Och, ja na początku bardzo się bałam,że nie dam rady wytrzymać postaci Brandina, ale jednak nie było źle. Cieplutko pozdrawiam! ♥

      Usuń
  8. Chciałam przeczytać tę trylogię, ale... naprawdę? Tokio Hotel? Wcześniej o tym nie wiedziałam. Teraz już chyba nie sięgnę, bo za tym zespołem nigdy nie przepadałam i myślę, że raczej ciężko byłoby mi jeszcze o nich czytać :D :P
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Wielkiego mistrza" Trudi Canavan! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tego co pamiętam próbowałam ją czytać. Jednak jakoś bez zachwytu. Może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy usłyszałam o tej książce, również się zdziwiłam, że napisała ją Polka. Podobno ta seria jest bardzo lubiana przez młodzież oraz dorosłych. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się po nią sięgnąć, bo niezobowiązująca lektura byłaby czymś świetnym. Cieszę się również z faktu, że otrzymaliśmy barwne postaci - to coś, czego wielu książkom brakuje.
    Świetna recenzja, masz naprawdę niepowtarzalny styl!
    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka